Dotychczasowe relacje, cieszyły się dużym zainteresowaniem, dlatego też kula przygotował dla Was kolejną dawkę emocji, relacjonując zmagania grupy A na amerykańskim Long Beach.
Bezchmurne niebo, temperatury przekraczające 20°C… taką iście wakacyjną pogodę mamy w stanie Kalifornia, z którego witam Państwa serdecznie! Właśnie udaję się do kabin komentatorskich by na dobre zacząć relację z wyścigu A na torze Long Beach Street Circuit, jak sama nazwa wskazuje położonego w mieście Long Beach usytuowanym na wybrzeżu Pacyfiku, w sąsiedztwie takiej metropolii jak Los Angeles. Sam obiekt, choć uliczny, nie wyróżnia się wśród innych jakimiś finezyjnymi zakrętami, czy wspaniałymi szykanami, jedynym charakterystycznym dla tego toru miejscem jest rondo, które kierowcy pokonują w pierwszym sektorze. Jednak mimo to, tor ten posiada jedną bardzo nie lubianą przez kierowców i całe zespoły właściwość, która na pewno będzie miała duży wpływ na kolejność bolidów na mecie wyścigu… Long Beach Street Circuit można określić jako tor typu stop&go, czyli po pokonaniu zakrętu kierowcy przyspieszają do sporych prędkości by potem mocno dohamować do kolejnych. Właśnie ta charakterystyka ma ogromny, wręcz nieprawdopodobny destrukcyjny wpływ na szybkość ścierania się tarcz hamulcowych w bolidach F1. Tymczasem ja dotarłem do celu, spojrzałem na monitor komputera i zobaczyłem wiadomość, która nie lada mnie uradowała… myślę, że Państwo podobnie na nią zareagują… właśnie zaczyna się sesja kwalifikacyjna do trzeciego w tym sezonie Senna Cup wyścigu A!
Cóż za karambol… jeszcze nie zdążyłem wypowiedzieć ani jednego słowa, a tu już mamy ogromny wypadek… przyznam się, że w mojej karierze komentatorskiej tak wielkiego nie widziałem… straszny. Między Alexem i Pietią dochodzi do kontaktu, w efekcie którego kierowca ORLEN F1 Team uderza w ścianę, traci kontrolę nad bolidem i trafia w bok złożonego już w zakręt Delty… jeszcze kierowca FALUBAZ Racing nie otrząsnął się po wypadku, a tu dosłownie nadlecieli Adrian Kot i Jookerr uderzając go z całym impetem… nie chciałbym być w skórze poszkodowanego. Zamieszanie na starcie najlepiej wykorzystał gTc, który z jedenastej pozycji awansował na trzecią i kula, który zamienił miejsce czternaste na czwarte. Totalne przemieszanie stawki! Chyba lepiej będzie jak po tym wszystkim przybliżę Państwu aktualną klasyfikację w wyścigu… Liderem jest Alex, za nim jadą kolejno neonix, gTc, kula, Xuan, Spitfire, mandriq, Johnes, wysy123, RybaR, KrygX, Michael76, Dominik Ulman, Lukasz i jadący uszkodzonymi bolidami, skazani na porażkę Keeny, Szopen i JAG. Widać, że mandriq od początku stawia bardzo duży nacisk na oszczędzanie układu hamulcowego i bez walki przepuszcza Johnesa, wysego123 i KrygX’a. Xuan tuż za plecami kuli… może spróbuje ataku na końcu prostej start/meta… spróbował i to we wspaniały sposób! Kierowca Fireball F1 Team po stracie pozycji popełnia błąd, który skrzętnie wykorzystuje Spitfire i awansuje na piąte miejsce. Tymczasem dużego pecha ma wysy123… na szóstym okrążeniu już po raz drugi odwiedza swoich mechaników… to już chyba koniec nadziei tego kierowcy na dobry rezultat w SC USA. Bolidy pokonały zaledwie dziesięć długości toru Long Beach, a zostało już tylko dwunastu zawodników… tor w Kalifornii okazuje się wyjątkowo trudny dla kierowców stawki A. Wygląda na to, że mamy pierwsze planowanie przed wyścigiem tankowania, w alei serwisowej pojawili się Xuan i Michael76. Półmetek wyścigu… błąd popełnia kierowca Grand Cru… na wyjściu z zakrętu pierwszego traci przyczepność i omal nie rozbija się na fontannie. No i niestety mamy pierwszego kierowcę, który przegrał walkę z hamulcami… jest to neonix, który właśnie spadł z drugiej na czwartą pozycję. Problemy ma także RybaR… stracił pozycję piątą i czeka go walka o dojechanie do mety bez użycia pedała hamulca. Koniec wyścigu. Alex wygrywa już drugi wyścig w tym sezonie, tuż za nim meldują się Xuan i gTc. Do mety dotarło tylko dziewięciu kierowców. To już niestety koniec relacji z trzeciego w sezonie Senna Cup 2009 wyścigu A, ale nie oznacza to końca zmagań na torze w Kalifornii. Teraz się z Państwem żegnam i zapraszam na relacje z kolejnych wyścigów SC USA!